2015 ROKIEM ZAPUSZCZANIA WŁOSÓW

Określ cel, zaplanuj i dołącz do nas!

Piramida zdrowia według Zielpy

5 zasad, według których żyję

Mity dietetyczne, w które kiedyś wierzyłam

Jajka zabijają, ziemniaki są dla świń, a masło to zło! Nieprawdaż?

Dopalacze dla mózgu

Jak podkręcać obroty, by miało to ręcę, nogi i... mózg.

Mężczyzno, znalazłeś się tutaj niezupełnie przypadkiem?

O męskiej, niedoskonałej cerze poczytasz tutaj. Bez ściemy.

niedziela, 26 kwietnia 2015

KONKURS dla pryszczatych :) Maść Ratownik w leczeniu trądziku (i nie tylko)

Wiecie lub nie, ale uczestniczę w kursie ziołolecznictwa i za miesiąc będę mieć uprawnienia do otworzenia własnej zielarni. Na kursie dowiadujemy się przeróżnych rzeczy na temat leczenia ziołami, ale też poznajemy produkty, więc za każdym razem przywożę ze sobą mnóstwo nowinek, bo na widok różnych ziołowych cudeniek dostaję szajby niczym dziecko w markecie.



Ostatnim razem nasz prowadzący przywiózł ze sobą maści i kremy Ratownik. Są to rosyjskiej produkcji kosmetyki oparte na działaniu ziół. Oczywiście były bardzo zachwalane, nie mogłam im przepuścić. Mimo pewnych wad w składzie skusiłam się na wypróbowanie kilku, a jest ich naprawdę mnóstwo!

Na pierwszy ogień poszedł krem pod oczy. Na końcu składu pojawia się trochę pasztetów typy DMDM Hydantoin, ale chciałam mu dać szansę. Niestety skład mi gdzieś wcięło razem z pudełkiem, ale pamiętam, że zawiera m. in. kofeinę. Obecnie jestem dość zadowolona, bo krem naprawdę radzi sobie z sińcami, oczywiście nie są to cuda godne kanonizacji, ale te chyba nie zdarzą się nigdy - taka moja uroda. Nie będę go jednak przedwcześnie zachwalać, bo zbyt krótko go używam.





Mój tato natomiast został zaopatrzony przeze mnie w wersję na łuszczycę i po miesiącu opinia jest taka "strasznie brudzi, zmiany nie znikają, ale też się nie rozrastają" i kazał kupić dwa kolejne opakowania. Łuszczyca to specyficzna choroba, więc dajemy sobie jeszcze więcej czasu.

Glinki w składzie nie ma, polski dystrybutor popełnił błąd. Chodzi raczej o glistnika.

Kliknij na zdjęcie, by powiększyć!

A wczoraj... W oczy wpadł mi krem przeciwtrądzikowy. Również posiada paszczurzy DMDM Hydantoin, ale popatrzcie na resztę. Zioła, poza tym na końcu olejki eteryczne (eugenol, citral, geraniol), które moim zdaniem mają tutaj główne znaczenie. Ich położenie na końcu to nie przypadek czy wada - tych substancji nie może być dużo, bo i tak mają bardzo silne działanie. Jest to krem punktowy, ale ja wczoraj skorzystałam ze swojej pomysłowości i nasmarowałam tym całą twarz. Dało się odczuć lekkie pieczenie, ale było to do zniesienia, na pewno lepsze to niż wypaćkanie się Benzacne. Muszę przyznać, że wypryski na skroniach zamiast rosnąć zmniejszyły się (wylazły wczoraj), a jest to upierdliwy typ syfów, który lubi się zaogniać przez kilka dni.


Jeśli znacie już specyfikę produktów, to możecie zdecydować, czy warto się bić o właśnie ostatni opisywany przeze mnie krem. Do wygrania jest tubka maści Ratownik, wersja przeciwtrądzikowa. Udało mi się jedną dla Was wyrwać, bo miały naprawdę spore wzięcie :) jeśli któraś z Was chce testować Ratownika razem ze mną, zapraszam do konkursu! Wystarczy tylko wypełnić ankietę, którą dla Was przygotowałam, dotyczącą cery trądzikowej i wyprysków. Możecie wypełniać ją nawet, gdy nie chcecie brać udziału w konkursie - na końcu wystarczy nie wpisywać adresu e-mail. Będzie mi bardzo miło, jeśli to zrobicie i uda mi się zebrać reprezentatywną próbę :)



Regulamin konkursu
1. Oznajmiam, że jestem jedynym organizatorem i sponsorem konkursu i nagrody. Nagrodą jest widoczna na zdjęciu powyżej maść Ratownik. Jest to produkt nowy, nieużywany.
2. W celu wzięcia udziału w konkursie trzeba wypełnić ankietę podaną w linku poniżej - ankieta dotyczy cery trądzikowej - http://goo.gl/forms/ir6vid78tP
3. Konkurs trwa od dzisiaj (26.04.2015 r.) do 1.05.2015 r., godz. 23.59. Po tym czasie wypełnianie ankiet będzie możliwe, ale bez możliwości wzięcia udziału w konkursie.
4. Zwycięzca zostanie wybrany przeze mnie na podstawie zgłoszenia i wypełnionej ankiety - dlatego musi być ona wypełniona uczciwie i zgodnie z prawdą!
5. Zwycięzcę ogłoszę najpóźniej 4.05.2015 r.
6. Nagroda zostanie wysłana najpóźniej do 6.05.2015 r.
7. Biorąc udział w konkursie zgadzasz się na podanie i przetwarzanie swoich danych osobowych w celu otrzymania nagrody (i żadnym innym!).
8. W razie, gdy w ciągu 2 dni od ogłoszenia wyników konkursu zwycięzca nie zgłosi się, nagroda zostanie przekazana innej osobie, wybranej przez organizatora.

Powodzenia! Mieliście kiedyś do czynienia z maśćmi Ratownik?

piątek, 24 kwietnia 2015

Kobietoid #1: prasówka-śmiechówka; Kobieta i życie, Claudia

Ciągle tutaj coś zapuszczamy, mierzymy, leczymy się, mamy depresję... A co Wy na to, żeby się trochę pośmiać? Wybrałam dla Was rozrywkę może nie najwyższych lotów, ale to nie jest blog dla fanów opery i kryształowych miseczek do płukania palców. Zrobiłam dla Was prasówkę, nie bylejaką, bo na bazie prasy kobiecej, która, jak wiemy, wielką kopalnią głupoty jest, i tak już będzie kilka razy w miesiącu. Lecimy z tematem!



W najnowszym numerze miesięcznika "Kobieta i życie" dowiadujemy się już na wstępie, że bez telewizora nie da się żyć. Pani Marta P. z Małopolski pisze: Dla mnie oglądanie telewizji jest nie tylko rozrywką, ale najlepszym sposobem na odstresowanie się, a także źródłem cennych wskazówek, które wykorzystuję w swoim codziennym życiu. Już spieszyłam z wiadrami wypełnionymi współczuciem dla pani Marty i jej rodziny, gdy okazało się, że to jednak artykuł sponsorowany przez jakiś kanał rozrywkowy dla kobiet. Świadomość, że ten list to najprawdopodobniej ściema, sprawia, że jest lżej mi żyć na tym świecie. 




W kąciku porad u Beaty Tyszkiewicz zaś możemy dowiedzieć się, że zamiast szczerości bardziej opłacalne jest przeciąganie niekomfortowej sytuacji niewinnymi kłamstewkami. Pani Małgorzata skarży się na to, że po ciężkim tygodniu w robocie nie może pognić w domu, tylko musi robić szpagaty na obiedzie u teściów. Na pytanie jak wytłumaczyć teściom, że nie musimy gościć u nich co niedziela? dostaje poradę, aby nawciskała rodzinie kitu o swoim złym samopoczuciu, zamiast powiedzieć hej, dzisiaj mam ochotę żreć czipsy przed tv, sorry, tyrałam cały tydzień, mam do tego prawo! Asertywność? A co to takiego? Beata Tyszkiewicz chodzi już tyle lat po tym świecie, że doskonale wie, że to się nie opłaca.

Na kolejnej stronie widzimy reklamę z Anią, która schudła 15 kg. Mam złą wiadomość. Nawet ja z boku wyglądam szczuplej, jak wciągnę brzuch. Te zdjęcia nawet nie musiały mieć zbawiennego kontaktu z Photoshopem. Ania po prawej na 59 kg nie wygląda i już.



Kosmetyki dla alergiczek. No cóż, to mniejsza kopalnia beki niż można się było spodziewać. Zabawny jest jedynie ustęp o farbach do włosów: nie sądzę, żeby farby chemiczne, nawet bez amoniaku, przypadły do gustu alergikom. Nie mogły nie pojawić się apteczne gwiazdy (już wiemy, że wcale nie są takie super delikatne dla włosów), a także Olia od Garniera. Świetny wybór, zaiste. Coś się jednak chyba zmienia w mediach tradycyjnych, bo zauważyć można też Heenarę - ktoś w końcu dostrzegł moc henny! Sprostować jednak należy, że w składach znajdziemy nie tylko Lawsonię inermis, ale też Indigofera tinctoria lub zioła, które odżywiają, a nie farbują (np. amlę).

I kolejna niesamowitość! Tanie domowe kuracje wzmacniające włosy! Ogłaszam "Kobietę i życie" najbardziej przyjaznym włosomaniaczkom pismem. Przynajmniej podają imiona blogerek, gdy drukują ich przepisy, w przeciwieństwie do bardzo mocnej inspiracji... No, pokazywałam Wam to na fejsie jakiś czas temu. Tutaj praktycznie nie ma się do czego przypieprzyć.

Szokiem natomiast była dla mnie porada kosmetyczki, jakoby golenie twarzy było zupełnie spoko pomysłem. Podobno skóra pozbawiona owłosienia odbija światło inaczej i wydaje się promienista (o tym przekonam się, gdy w końcu wydepiluję nogi po zimie...). Poza tym użycie maszynki do golenia działa jak peeling (mój facet potwierdza, ale kaman, to jednak FACET!). Na domiar dobrego golenie nie powoduje mocniejszego zarostu. Moja wąsata koleżanka z podstawówki jest innego zdania. Poza tym wiecie, że taki odrastający po goleniu zarost KŁUJE? Chciałabyście całować się z koleżanką na powitanie i na chwilę mieć wrażenie, że to jednak... kolega? Miałam tę przyjemność, nie polecam.



Z części reklamowej pośmiać można się jeszcze z nowoczesnych ultramajtek z koenzymem Q-10, które ujędrniają ciało. Ilorazowe są takie spodenki, jeśli są nasączone koenzymem? Kiedy to się zużywa? Bo wydawanie 90 zł jednorazowo na taki cud techniki jest mało komfortowe dla mojego portfela. Gen cebuli już się uruchomił i mózg wyrzuca mi wyniki, jak zrobić to taniej i być może skuteczniej. Swoją drogą to mój tyłek teraz aż prosi się o test takiego ustrojstwa. Halo, Nivea, widzisz i nie grzmisz?
PS Czy ja Wam już mówiłam, że nic tak nie ujędrnia ciała jak sztanga?



Na koniec mocne uderzenie w starsze osoby. Widzicie to? Stockowe zdjęcia dziadków, na które wysyłasz smsa, a jakiś student w biurze siedzi i odpisuje cześć, jestem Leon, mam 74 lata. To właściwie kolejna metoda zrobienia babci na... dziadka. Ostrzeżcie swoje samotne starowinki, zanim dostaną rachunek na pierdylion monet.

___

Kupiłam dziś wydanie majowe "Claudii", ale nie mogę się powstrzymać przed pokazaniem Wam kwietniowego numeru. W ich rubryce Uroda artykuł tanie/drogie: otóż dowiadujemy się, że 50 zł za peeling do ciała to tanio, a te śmieszne słabo nawilżające wazeliny do ust z Oriflame to doskonały wybór, gdy chcesz ukwiecić sobie nieco życie. Nie idź tą drogą, Sabino czy też Dżesiko, kup sobie w opcji "tanio" najtańszą pomadkę z Rossmanna, będzie lepsza niż to ustrojstwo.



Prasówkę tego numeru właściwie powinien robić mój Właściciel, bo przeczytał ją od deski do deski, podczas gdy ja kopałam kawałek pola pod trawę dla królika. Chyba nam się role pozmieniały w związku. Swoją drogą to bystrze zauważył, że najważniejszą maksymą po łacinie dla kobiet jest pecunia non olet. Szowinista.



Naprawdę nie chce mi się prostować ścieżek kobiet kupujących drogeryjne kremy i wierzących w ich moc. Mezo lifting, nano cell extreme, skin perfection... A potem i tak wyłazicie na słońce bez filtra i wszystko szlag trafia.

Jednego natomiast możemy się nauczyć z artykułu sponsorowanego: nie możesz używać zwykłej wazeliny. Musi ona nazywać się Vaseline, koniecznie pisana z angielska. Tylko taka wazelina przedłuża zapach perfum i pomaga ściągnąć pierścionek z opuchniętego palca. Moja babcia załatwiała sprawę masłem albo smalcem, ale może dlatego została moją babcią, a nie Tiną Turner. Wiecie, że po dodaniu pigmentu do Vaseline powstanie cień do powiek? Nie mogę się doczekać pierwszych eksperymentów, szczególnie przy +30*C. Poza tym podobno nawilża. Taka pół-ściema o ropopochodnych zawsze w cenie.



Mało atrakcyjne wydaje się myślenie o zakładaniu prezerwatywy w trakcie uniesienia. Powiedzcie mi - myślicie o tym? Może nie trzeba o tym myśleć, tylko założyć i cześć, wziąć to za aksjomat i nie zastanawiać się, czy szanowny penis jest bardziej elegancki w gumowym skafandrze, czy może traci na powadze niczym bandyta w rajstopie. Z nadmiernego myślenia biorą się nerwice seksualne.



Konkretne śmiechy zaczynają się za to w dziale Zdrowie | Na talerzu. Zapowiadało się dobrze, a wyszło średnio. By poznać Przepis na piękne włosy i paznokcie musimy przebrnąć przez artykuł, który jest o dziwo bardzo sensowny, a następnie zaserwować sobie Przykładowy jadłospis. I tu zaczynają się schody, bo to jest jakaś cholerna głodówka. Policzyłam to specjalnie w dzienniku i wyszło mi, jak widać. No, jeśli tak mamy wzmacniać włosy, to czarno widzę odpływ w wannie...



I tak na koniec: jeśli macie dzieci, to wzmacniajcie ich odporność chemicznymi, wysoko przetworzonymi żelkami. Mają taki zabawny kształt duszka...

Pisać dalej czy nie, Zielpy, weź się ogarnij?

sobota, 18 kwietnia 2015

Dużo czekoladowych myśli

Nerwowe życie [Mao Zedonga] miało zły wpływ na układ trawienny - zdarzały się okresy, w których Mao mógł się wypróżnić tylko raz na tydzień. Przez całe życie cierpiał na zaparcia i miał obsesję na punkcie defekacji. - pisze Jung Chang w swojej książce Mao. Nie wiemy, co Wielki Sternik zrobił ze swoim problemem, ale wiemy, że jego historia może być dla nas przestrogą. Czy brak wypróżnień mógł doprowadzić do śmierci milionów ludzi?

Mario Calvo, stocksnap.io


Wygląda na to, że złożyło się na to jeszcze wiele innych cech charakteru dyktatora, wiele zdarzeń i osób. Zostawmy więc go w spokoju, bo ten tekst nie jest o Mao czy Chinach. Ewentualnie możemy uznać, że jest o dyktatorze, który kieruje życiem każdego z nas. Nie, nie o bogu, żonie czy bakteriach. Ten tekst jest o kupie.

Kupa, stolec, odchody, gówno, sraka, baton, kret, kupidyn, balast, batat, czy jak to jeszcze nazywasz. Ściągnijmy z robienia kupy woal tabu - w każdym z nas siedzi brązowy przyjaciel i mniej lub bardziej chętnie żegna się z nami co jakiś czas. Mówi się, że dziewczyny nie robią kupy, ale widocznie ktoś bardzo chce, żebyśmy ją jednak robiły - świadczy o tym mnogość reklam łączących (nie bezpośrednio) stolec i kobiety. Jogurty, tabletki, soczki, błonnik... I, jak widzimy w telewizji czy gazetach, od razu uśmiech błogości pojawia się na twarzy każdej z dam.

Ten tekst jest skierowany głównie do kobiet, bo to one lubią się męczyć z balastem i robić wszystko, by jednak regularnie się nie załatwiać.

Wiem, dziewczyny, jak to jest nie robić kupy kilka dni. Wiem, że szuka się wtedy każdego rozwiązania. Wiem też, że lubicie dostawać wszystko łatwo, szybko i przyjemnie, bez zbędnego zachodu. Tu się jednak tak nie da. Jeśli nie wypróżniasz się regularnie (regularnie raz na tydzień oznacza, że robisz to źle), to masz problem i powinnaś w pierwszej kolejności przyjrzeć się swojej diecie. Tak, jeszcze może zanim lekarz przepisze Ci jakieś wspaniałe lekarstwa, choć akurat przebadać się nigdy nie zaszkodzi.

Tak, zanim sięgniesz po xennę superextra, jogurcik i senes, musisz sprawdzić, dlaczego się nie wypróżniasz tak często, jak powinnaś. I dlaczego potem rodzisz bazaltowe głazy zamiast eleganckiego obłoczka w kolorze siena palona.

Czego szukać?

Dostałam kiedyś u lekarza ulotkę z rozpisanymi produktami, których należy unikać w zespole jelita wrażliwego. W formie objawiającej się zatwardzeniami kategorycznie zabraniano jeść białego ryżu - to prawda, działa, jakby zalać studnię cementem. Ziemniaki bez skórki i żółtka jaj gotowanych na twardo też murowały odpływ czekoladowych słodkości. Z napojów winowajcami są coca cola i czarne frugo (po czarnym frugo się nie sra długo, głosi mądrość powtarzana w mojej rodzinie od pokoleń). Ważniejsze moim zdaniem jest jednak, co się jeść powinno.

  1. Błonnik. Oznacza to, że wszelkie produkty zbożowe zamieniasz na pełne ziarno. Kasze, ryż brązowy, mąki, makarony - to wszystko kupujesz w wersji pełnoziarnistej.
  2. Błonnik z warzyw. Wiesz, ile warzyw można zjeść ze skórką? A owoców? Nawet kiwi (próbowałam!). Nie każę Ci jednak pochłaniać tego włochatego potwora, wystarczy, że nie będziesz obierać reszty i zjadać ją w dużych ilościach. Z owocami nie powinno się przesadzać, ale warzywa w ilości 500-1000 g dziennie na pewno pomogą, szczególnie, gdy zwykle ich nie jesz zbyt wiele. Ziemniaków do gotowania czy pieczenia też nie trzeba obierać, są dużo smaczniejsze (no dobra: moim zdaniem...).
  3. Woda. Czy nie pijesz czasem zbyt mało? 1,5-2 litry wody dziennie to obowiązek! Poza tym świeże warzywa, owoce i zupy to bardzo dobry sposób na zwiększanie nawodnienia organizmu.
  4. Tłuszcz. Na kursie zielarskim prowadzący rzucił wyrażeniem "natłuszczanie mas kałowych". Bardzo mnie ono ucieszyło i od razu powędrowało do mojego słownika w serduszku, obok mamy, taty i królika. Podobno łyżka oleju lnianego (z dyni, rzepaku...) rano i wieczorem daje przyjemny poślizg. Podejrzewam, że to sugestia głównie dla tych, którzy po sesji na sedesie wychodzą z ranami wojennymi.
  5. Banany i śliwki. Wiesz, że zielony banan zatwardza, ale już taki dojrzały, brązowawy potrafi nieźle uregulować jelitowe humory? Natomiast śliwki to dość znany sposób, zarówno suszone i świeże.

Tyle sprawdziłam na sobie, o reszcie pewnie powie Ci lekarz lub doczytasz gdzieś na boku. Ostatnie zalecenie dochtór Zielpy brzmi: zaczynaj już od rana. Budowanie mocnej, jędrnej i ciekawej świata zewnętrznego kupy zaczyna się już przy śniadaniu. U mnie sprawę załatwia owsianka, ale i łyżka siemienia rozgryziona w ciągu dnia.

No i najważniejsze: jeśli coś Cię w brzuchu boli, przy wypróżnianiu, masz problemy z trawieniem, zatwardzenia czy biegunki, leć do lekarza. Rak jelita zdarza się bardzo często, ale częściej zdarzają się polipy, uchyłki i inne okropne rzeczy, których wcale nie chcesz mieć w sobie. Nie lekceważ tego, nie noś balastu w sobie tylko dlatego, że wstydzisz się komuś o tym powiedzieć albo nie masz czasu. Im szybciej zareagujesz, tym większe masz szanse na wyleczenie się i doprowadzenie jelit do stanu używalności. Zastanów się nad tym szczególnie, gdy dieta nie pomaga. Weź się za siebie i zbierz się do... kupy!

czwartek, 16 kwietnia 2015

Naturalne sposoby walki z depresją #1 - suplementy i dieta

Pamiętacie moją piramidę zdrowia? Tłumaczyłam na jej podstawie, że zanim sięgniemy po leki, powinniśmy próbować zrobić dla siebie wszystko, co się da, by ich nie stosować. Zmienić dietę, włączyć aktywność fizyczną do planu dnia, pić zioła... To ładna teoria, a dzisiaj chcę pokazać Wam próbę wprowadzenia jej w praktykę, w dodatku w niełatwym zakresie, bo w leczeniu depresji.



Ten tekst jednak musi zacząć się od ostrzeżenia czy też wyjaśnienia. Nie znajdziecie tutaj złotego środka. Leczenie depresji jest zagadnieniem szerokim i bardzo indywidualnym, a ja nie mam prawa mówić nikomu "zrób to, a tego nie rób". Nikt nie ma prawa Ci tak mówić. Możesz jedynie zgromadzić wiedzę na temat dostępnych możliwości i wybierać sam, dostosowywać do swoich potrzeb metody działania. Nie słuchaj nikogo, kto oferuje Ci "jedyną, najlepszą, najwłaściwszą drogę". Jestem przekonana, że nie ma racji i prawdopodobnie chce na Was zarobić pieniądze. Największe zarabia się na głupocie i zagubieniu. Jeśli jesteś w sytuacji, która wydaje Ci się bez wyjścia, spróbuj skorzystać z jak największej ilości pomocy: lekarza, rodziny, książek. Trzymaj się z daleka od nowych religii, grup wsparcia niewiadomego pochodzenia, pozytywnie nastawionych, rzygających dobrymi radami trenerów ciała i duszy - to mogę Ci na pewno poradzić. Gromadź informacje i wybieraj. Masz czas, nie denerwuj się, że nie wychodzi od razu. Dzisiaj Cię to męczy, ale może jutro spojrzysz na zgromadzone materiały przychylnym okiem?

Drugą kwestią jest to, jaką metodę leczenia wybrać. Brać tabletki czy ich nie brać? Psychoterapia plus leki? Razem czy osobno? Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Czasem trzeba zacząć od leków, by w ogóle wstać z łóżka, a czasem wola życia jest tak duża, że obejdzie się bez nich. Jeśli czujesz się na siłach, nie sięgaj od razu po nie, to powinno być ułatwienie czy też umożliwienie drogi, a nie droga do celu. Jeśli czujesz się na siłach, spróbuj naturalnie, ale daj sobie czas (na lekach też trzeba dać sobie czas). Mnie zajęło kilka miesięcy doprowadzenie się do stanu, w którym codziennie mam stabilny nastrój. Do stanu, gdy jedynym moim problemem jest prokrastynacja. Nie powiem, jak tego dokonałam, czy brałam leki, czy nie, bo nie chcę, żeby ktokolwiek się tym sugerował. Szczególnie, że nie mogę ocenić, czy ten stan się długo utrzyma, czy będzie wracał. Moje stanowisko w sprawie leków wszelkiej maści znasz z tekstu o piramidzie zdrowia, a jego uzupełnienie w kontekście depresji właśnie przeczytałeś.

W tekście opisuję tylko środki, które sama stosowałam.

Dieta


Dbanie o prawidłowe odżywianie, kiedy nie chce nam się żyć, może być niemożliwe, ale może to akurat sfera, w której udaje Ci się trzymać fason? Albo ktoś gotuje dla Ciebie? Dieta pomaga wygładzić skutki choroby, daje podwaliny pod wyzdrowienie. Nie będę tutaj smęcić o tym, jak to ważne, żeby dieta była zbilansowana i różnorodna - umówmy się, że to już wiesz, a jak nie wiesz, to doczytasz gdzieś indziej. Dam Ci tutaj trzy konkretne rady, które łatwo wprowadzić w życie i nie przytłoczy Cię ich skomplikowanie.

  1. Nie jedz śmieci, nie odchudzaj się. Twój mózg potrzebuje wartościowych pokarmów, a jedząc produkty wysoko przetworzone, nie dostarczasz mu niczego, co mógłby przerabiać na lepszy nastrój. Staraj się kupować proste, nieprzetworzone produkty, jeść dużo warzyw i ryb.
  2. Zwiększ ilość białka zwierzęcego w diecie. Białko to zawiera tryptofan, który przetwarza się do serotoniny. Więcej serotoniny = lepszy nastrój. To naprawdę ważne, jeśli nie najważniejsze, co możesz zrobić dla swojej diety.
  3. Jedz produkty bogate w witaminę D3. To się ładnie pokrywa ze spożyciem białka, szczególnie w postaci ryb morskich i jaj. Witaminę D3 nasz organizm naturalnie syntetyzuje, gdy nasza skóra ma kontakt ze słońcem, ale być może trwa właśnie zima stulecia lub Ty wcale nie kwapisz się, żeby wyjść z domu?
  4. Zamień kawę na zieloną herbatę. Co rano piję zieloną herbatę i jakiś czas po tym czuję, jak przepełnia mnie energia. Co lepsze, nie spada ona tak gwałtownie, jak po kawie, po której w końcu chce mi się spać. Zainwestuj choćby w lidlową sypaną zieloną herbatę (torebkowe to pomyje) i pij. Tylko uważaj na magnez.


Preparaty z tryptofanem i inozytolem


Jest to kontynuacja tego, co napisałam o diecie. Czasem z rana trudno przełknąć coś białkowego, a tabletka z tryptofanem może postawić na nogi i nastawić pozytywnie na najbliższe kilka godzin. Inozytol to substancja poprawiająca nastrój, organizm może sam ją syntetyzować. Znajduje się ona m.in. w spermie, więc wracając do diety... ^^
Z tego typu preparatów wypróbowałam Tonisol, który zawiera w jednej tabletce po 100 mg tryptofanu, inozytolu i 8 mg wit. B3 i 0,7 mg wit. B6 oraz Depresanum, o którym za chwilę. Oba środki działały dobrze, pomagały ogarnąć się i zmniejszały uczucie znużenia po południu (często po zajęciach na uczelni byłam nie do życia). Mogą być stosowane w przypadku obniżenia nastroju z różnych powodów, akurat depresja to bardzo złożony stan i raczej nie pomogą one w 100 %.
Depresanum to ciekawszy preparat, ponieważ zawiera dwukrotnie większe dawki Trp i inozytolu, jak Tonisol, a ponadto 0,42 mg wit. B6, 200 mikrogramów kwasu foliowego i ekstrakt z kwiatu szafranu, który wspomaga syntezę serotoniny i dopaminy. Zaleca się, by przyjmować ten preparat kilka tygodni, by odczuć jego pełne działanie. Mogę przyznać, że oba te produkty przyczyniły się do doprowadzenia mnie do stanu obecnego - czyli takiego, kiedy chce mi się myć i moim jedynym problemem jest, jak już wspominałam, prokrastynacja.

Suplementacja witaminą D3


Witamina D3, jak już wspominałam, jest wytwarzana przez nasz organizm w czasie ekspozycji skóry na słońce. Niestety w naszej strefie klimatycznej mamy przez większość roku spore niedobory, a obecny tryb życia i praca w zamkniętych pomieszczeniach, sprawiają, że nie przebywamy nawet w lecie na słońcu tyle, ile trzeba. Opinie na temat suplementacji są różne: od tej sugerującej, że powinno się wciągać przynajmniej 2000 IU dziennie cały rok, po studzące zapał zapewnienia, że to, co mamy, nam wystarcza. Ja jestem zwolennikiem teorii, że suplementacja przynajmniej w zimie bardzo służy psychice i odczułam dużą zmianę, gdy zaczęłam łykać kapsułki z wit. D3. Obecnie ich już nie przyjmuję, bo mi się polepszyło i więcej przebywam na słońcu, odsłaniając coraz więcej (i więcej, i więcej... Lato, przyjdź!).

Magnez i cynk


Te dwa mikroelementy doskonale działają na układ nerwowy, a cynk przy okazji stymuluje układ immunologiczny, chroniąc nas przed chorobami. Z powodu, że nasza dieta jest obecnie uboga w magnez (warzywa są jego głównym źródłem, a zawierają ok. 10 razy mniej Mg niż 30 lat temu - źródłem są informacje z zajęć na uczelni), często zaleca suplementowanie magnezu, ale nie każdy wie, jak to poprawnie robić. U mnie najlepsze efekty dawało łykanie suplementu ZMA lub MZB (polecam z Olimpu, opłaca się bardziej niż kupowanie cynku i magnezu osobno) przed snem. Nie ma wtedy ryzyka, że przez herbatę czy kawę mikroelementy się nie przyswoją, a przy okazji zapewniamy sobie głęboki, zdrowy sen. Rano musimy się jednak liczyć ze zwiększonym pragnieniem. Duże ilości cynku są w mięsie, więc znów wracamy do diety!

Podkręcić umysł - to wyzwanie!


Dopiero teraz powoli przestaje trapić mnie problem tępoty. Tak, przez ostatnie kilka miesięcy, jak nie lepiej, byłam po prostu tępa. Zdolności intelektualne obniżyły mi się tak, że wciąż nie rozumiem, jak udało mi się zdać wszystkie egzaminy i obronić tytuł inżyniera. Nie byłam w stanie nic zapamiętać, mieszały mi się informacje, nie łączyłam faktów. Czasem trudno było mi się wysłowić. Nie używałam wtedy żadnych specyfików w tym celu, ale pisałam już na blogu o takich suplementach. Klikając w odnośnik przeniesiesz się do tekstu o dopalaczach  mózgu. O podobnych wspomagaczach, ale pochodzenia ziołowego, jeszcze napiszę w drugiej części cyklu.

Na koniec...


Wciąż chyba jestem trochę tępa, bo uciekła mi pointa, którą sobie ładnie układałam, pisząc ten tekst. Chciałam w niej zawrzeć jedno najważniejsze dla mnie zdanie, jakie usłyszałam od kogoś w czasie największego doła: w końcu wyzdrowiejesz. Nieważne, jakim sposobem, ale wyzdrowiejesz. To możliwe, w końcu kiedyś nie byłeś chory, prawda? Da się wrócić do tego stanu i w nim pozostać. Łap tę myśl, w końcu będzie wracać coraz częściej.

wtorek, 14 kwietnia 2015

ROK ZAPUSZCZANIA: I KWARTAŁ - PODSUMOWANIE AKCJI

Podsumowywanie trochę mi się przeciągnęło, ale jest to tylko dobra wróżba dla naszej wspólnie rosnącej włosowej długości. Zapraszam Was dzisiaj na podsumowanie I kwartału akcji ROK ZAPUSZCZANIA. Cele były różne, różnie realizowane, nie obyło się bez różnych dramatycznych zwrotów, ale zdaje się, że i tak jesteśmy na plusie.



Tak jest teraz...


...a tak było w styczniu.
Włosy urosły nam ok. 80 cm - trudno to tak naprawdę określić z różnych powodów. Może było to więcej (oby) lub mniej i tę wersję tutaj przyjmuję, żeby się za bardzo nie nakręcać. Po sobie wiem, że może być lepiej :) Ostatecznie w akcji wzięło udział oficjalnie 19 kandydatek, dotrwało 18. Jak to się stało? Od dwóch z Was nie dostałam już więcej znaku życia, natomiast dwie wesołe partyzantki dołączyły do nas na fejsbuku. Myślę, że to i tak świetny wynik, dzięki, że się nie poddałyście! Serce moje rosło razem z centymetrami włosów, więc nie przeganiałam zbłąkanych owieczek i oto są, swoją drogą to dwie Kasie :) spójrzcie, czym i jak motywowałyśmy swoje włosy do rośnięcia.

Kosmetyki na porost


Znajduje się tutaj mnóstwo znanych i lubianych kosmetyków, ale też trochę eksperymentów. Na przykład okazuje się, że krople odchudzające można wykorzystać również na skalpie... Nie było dominujących faworytów, za to na pewno tonik wzmacniający od szacownej babuszki to nie był strzał w dziesiątkę. Również olej przeciwłupieżowy z Himalaya działał przeciwnie niż powinien. Z zestawienia widać, że najbardziej popularne w popędzaniu porostu włosów są wcierki. Nic dziwnego. Te najbardziej egzotyczne nazwy to zabawki Agnieszki, która osiąga najlepsze wyniki. Trzeba się temu przyjrzeć...

Maski: Maska drożdżowa Babci Agafii, Vatika Dabur z czarnuszką
Wcierki: z czaju, mate, kawy, wcierka na bazie serum Agafii na porost + krople odchudzające Herbapolu, tonik wzmacniający Babci Agafii, Jantar (sam i wspomagany kofeiną), ampułki Joanna Rzepa, Loxon 5%, apteczna wcierka z wit. B, woda szungitowa Fratti, Joanna Rzepa, woda brzozowa Isana, wcierka aloesowa, Missha Jin Mo, maść końska Herbamedicus ziołowa
Oleje: Sesa, neem, Himalaya Herbals Anti-Dandruff Oil, maceraty z czosnku, chilli i imbiru, eladi kera tailam, neelibhringandi
Szampony: Logona - szampon Age energy z goi i kofeiną, olejek łopianowy Green Pharmacy z papryką, olej migdałowy, Alterra z kofeiną

Suplementy, zioła i inne


Część (początkowo napisałam "wiele", ale to słowo teraz się źle kojarzy) z nas zdecydowała się na suplementy, choć nie były one tak popularne jak wcierki. Nic w sumie dziwnego - wewnętrznie możemy się wspomagać również ziołami, jest to w końcu zdrowsze i na ogół skuteczniejsze. Wolny wzrost włosów może wynikać też z niedoborów mikroelementów i witamin - pokazuje to np. suplementacja żelazem jednej z nas. Zadałam też dziewczynom pytanie, czy przyjmowały lub jadły coś jeszcze, co mogło mieć wpływ na przyrost włosów, a nie było w tym celu stosowane. 

Suplementy: Calcium Pantothenicum, drożdże, witamina D, Solgar Włosy, Silica, kolagen, witamina B5, żelazo, RevitalHair, B-complex, drożdże Levitan
Zioła: skrzyp, pokrzywa, wierzbownica, triphala, bhringraj, siemię lniane, sok z pokrzywy
Inne: tran (do picia i olejowania), olej rzepakowy, raz w tygodniu nafta, płukanki z octu jabłkowego i kawowa, szczotkowanie dzikiem, aloes, leki ziołowe Joalis, Himalaya Liv 52.

I na koniec najważniejsze: staram się zdrowo odżywiać - w tym jest moc!

Co mogło zaszkodzić...?


W ciągu tych trzech miesięcy każdej z nas zdarzały się chwile słabości. Choroba, kilka dni głodówki, stres i inne czynniki mogą mieć wpływ na przyrost włosa. Nasz organizm nie ustala sobie w tych chwilach priorytetu na piękne, długie włosy, tylko na przetrwanie i wykaraskanie się z opałów. Zobaczcie, co mogło nam przeszkodzić w hodowaniu bujnych fryzur.

Ujemny wpływ mogły mieć: angina i kuracja antybiotykiem, choroba, anemia, pobyt w szpitalu, niedoczynność tarczycy, przyjmowanie leków przeciwdepresyjnych, okołosesyjny stres, obrona pracy dyplomowej, grzybica (kandydoza?), okresy złego odżywiania.

Czy osiągnełyśmy swój cel?

No, ja nie bardzo, ale to już wiecie. A reszta?
  • nie osiągnęłam, chciałam zapuścić włosy za stanik
  • z racji tego, że moje włosy wolno rosną, cel został osiągnięty
  • konkretnego celu nie było, chciałam wycisnąć z nich jak najwięcej. Jestem zadowolona :)
  • celem jest przyrost 2 cm miesiecznie, gdybym nie ścięła, wyszloby 5 cm przyrostu, więc zabrakło 1 cm do osiągnięcia celu.
  • nie wylysiałam, końcówki się nie rozdwoiły, używałam prostownicy tylko 2 razy - jest good!
  • Celem było spięcie włosów w kucyk. W zasadzie osiągnęłam go, poza grzywką, która do kucyka jeszcze nie dorasta
  • Tak, celem była systematyczność ;)
  • nie miałam konkretnego celu
  • Chciałam zyskać jakąkolwiek długość. Straciłam 4 cm. (już chyba zostało ustalone, że to dobrze? :) - Zielpy)
  • Zahamowanie wypadania - w większości zrealizowany; zapuszczenie - tutaj słabo; skóra głowy - zdecydowana poprawa
  • cel - wytrwać w zapuszczaniu i nie zrezygnować
  • TAK - opanować skórę głowy (ŁZS), nie liczyłam też na tak duży przyrost
  • Nie było celu długości - chciałam, aby przez trzy miesiące włosy chociaż troszkę podrosły bez rozdwojeń. I to się udało. Z przyrostu jestem zadowolona.
  • nie osiągnęłam. Nie starałam się w 100%
  • nie 
  • celem było 15cm+ więc troszkę do niego brakło, ale i tak jestem zawsze coś do przodu :)
  • nie do końca... Ale zrobiły się dużo gęstsze!


Cele na kolejny kwartał


Najczęściej przewija się "6 cm". Rozumiem to - 2 cm na miesiąc to całkiem fajny przyrost i może człowieka zadowolić. Spektrum jest jednak szersze: od "chociaż 1 centymetr!" po "kolejne 15 cm" (Agnieszka!). Spoza długościowych celów pojawia się systematyczność, walka z łupieżem, przekonanie się do wcierek, walka z wiązaniem włosów na noc, poprawienie stanu wizualnego i faktycznego włosów, połysk, upięcie wszystkich włosów w jeden kucyk.

Co się nam jeszcze udało?

Widzę, że głównie zyskałyśmy na gęstości, czego można się było spodziewać. Intensywne wcieranie, masaże i bogate kosmetyki dają także taki efekt uboczny. Jednym z nas udało się zahamować wypadanie, innym nie, za to opanowanie ŁZS to spory sukces! Zapuszczanie włosów to dobry czas na pozbywanie się zniszczonych części długości - zazdroszczę tym, które mają to za sobą, mnie to czeka, mam nadzieję, dopiero w czerwcu.

Podobne cele stawiamy sobie na nadchodzące miesiące: łupież, zagęszczenie, walka z przesuszeniem, puszeniem, przetłuszczaniem. Pojawiają się również: regularne olejowanie, hennowanie cassią, eliminacja białych kulek (podpinam się!), regularność w piciu ziół i wcieraniu.

Plany na II kwartał


Ten post nie może skończyć się bez planów! Akcja trwa rok i bardzo cieszę się, że decydujecie się przeżyć włosowo jego kolejną połowę ze mną!

  1. Marta: chyba nic nie będę zmieniać, choć chciałabym sie zmotywowac do zrobienia masek, plukanek itd. z książki Anwen
  2. Ada: domowa wcierka z kozeradki, skrzypokrzywa dwavrazy dziennie + wit. b i supkement: zincuprin
  3. Agnieszka - AlKhazzaR: kontynuacja suplementacji bhringrajem, później przejście na he shou wu. wcierka domowa, powrót do wcierki misshy, testy kolejnych indyjskich olejów aptecznych
  4. Daria: kwiecień: drożdże, maj: skrzypokrzywa, Calcium Pantothenicum, czerwiec: skrzypokrzywa, drożdże; wcierka: woda brzozowa/ kozieradka
  5. Kasia Si: siemie lniane, orientana, wroce do soku z pokrzywy, calcium pantotenicum
  6. Marta - Fair Hair Care: Wcierka na porost wlosów Agafii, skrzyp i pokrzywa w formie zaparzanych ziół, może drożdże
  7. Dorota: kuracja Seboradin przeciwko wypadaniu włosów (stara, bez modnych komórek macierzystych), szczotkowanie, witamina D i czosnek
  8. Ola: maska termoaktywna Agafii, mydełko Sesa
  9. Joanna: Wszystko na blogu, ale dokładnie: będę: piła codziennie siemie lniane z 2 łyżeczek wcierała jantar i masowała skórę głowy co drugi dzień dalej stosowała dietę bogatszą w jajka, witaminy i minerały piła codziennie jeden z trzech naparów: skrzyp, pokrzywę lub skrzypokrzywę zacznę suplementację CP (calcium) Od 1 maja rozpocznę ponownie picie drożdży, zamiast brania CP.
  10. Kasia: Zadbać o regularność wcierek połączonych z masażem (herbata jednak najlepsza) 2. Nowa maska Kallos Omega 3. Pić regularnie tran, skrzyp i pokrzywę 4. Zastanowić się nad bezbarwną henną
  11. Karolina: skrzypokrzywa, Jantar, CP
  12. Magdalena: Do picia skrzypokrzywa i drożdże, do wcierania Jantar na zmianę z Sesą; suplementacja wit. B-complex, jeśli to będzie konieczne
  13. Agnieszka - Matka Polka: pić więcej ziół, olejować włosy,
  14. Paulina: wcierka- Jantar
  15. Henri: 2.miesiąc Jantaru z kofeiną, później 2 miesiące innej wcierki (jeszcze nie wiem jakiej)
  16. Emilia - Młoda: wykończyć rzepę i serum babci agafii, a jeśli w końcu zechce mi się ruszyć do apteki to calcium pantothenicum jelfa
  17. Patrycja: będę wcierać wcierkę własnej roboty i pić pokrzywę, wierzbownicę i czystka.

Podsumowanie


Akcja miała na celu przede wszystkim zmotywować Was do regularność w dbaniu o włosy. Wygląda na to, że to się udało. 75% z Was wykonało większość swojego planu, a 69% czuło się cały czas zmotywowanymi! Dziękuję Wam za pozytywny odbiór i dobre słowa z opcji "Inne" :) Najbardziej cieszy mnie, że odnajdujecie na grupie wsparcie i motywację, że jesteście dla siebie pomocne, miłe, że jest dużo humoru na grupie każdego dnia. Czasem wygląda ona jak czat i właśnie się zastanawiam, co z tym zrobić - czy taki może nasz urok? :D

Wasze podsumowania na blogach

Włosowelove
Nitkowowłosowo
Elle W.
Adrianna
Młoda
Falowana
KarolajnBy
AlKhazzaR
FairHairCare
Henrietta
Marta - Lawendowe pióra

Pora zaprosić nowe osoby do akcji. Kolejny kwartał to nowa historia naszych włosów - każda z Was może dołączyć do naszego grona. Warunek jest jeden: trzeba być pozytywnie nastawionym do działania i wiedzieć, czego się chce. Czekam na wiadomości na zielpy@gmail.com od zdecydowanych do 17 kwietnia 2015. Wiem, wiem - późno. Ale lepiej późno niż wcale :)