2015 ROKIEM ZAPUSZCZANIA WŁOSÓW

Określ cel, zaplanuj i dołącz do nas!

Piramida zdrowia według Zielpy

5 zasad, według których żyję

Mity dietetyczne, w które kiedyś wierzyłam

Jajka zabijają, ziemniaki są dla świń, a masło to zło! Nieprawdaż?

Dopalacze dla mózgu

Jak podkręcać obroty, by miało to ręcę, nogi i... mózg.

Mężczyzno, znalazłeś się tutaj niezupełnie przypadkiem?

O męskiej, niedoskonałej cerze poczytasz tutaj. Bez ściemy.

sobota, 10 stycznia 2015

ROK ZAPUSZCZANIA #1: Pierwsze koty...

Do 7 stycznia przesyłałyście mi swoje zgłoszenia do akcji zapuszczania włosów przez cały rok 2015. Każdej z Was gratuluję i dziękuję, że chcecie w tym uczestniczyć razem ze mną. Szczególnie, że moja prośba o zgłoszenia na mejla to był podstęp.



Naczytałam się kiedyś Cialdiniego i jego "Wywierania wpływu na ludzi", książki, która pokazuje, jak sprawić, by ktoś coś od nas kupił i jak się przed tym obronić. Otóż okazuje się, że jesteśmy podatni na różne proste sztuczki, które można wykorzystać też do rozmaitych celów. Jedną z takich sztuczek jest odwołanie się do potrzeby konsekwentnego działania.

Popatrzcie, jak działają sklepy Yves Rocher. Co miesiąc dostaję od nich zaadresowaną kartkę, która wydaje się być spersonalizowaną ofertą, specjalnie dla mnie. Często zdarza się, że otrzymuję miły podarunek już za samo wejście do sklepu. Tylko kto normalny pójdzie do drogerii i powie, że przyszedł tylko po darmowe koraliki? Trochę siara, nie? Skoro już tam przyjdziemy, to wypadałoby coś kupić... To samo zdarza się przy kasie - która z nas nie słyszała słynnego brakuje pani bardzo niewiele do kolejnej pieczątki? Samo to zdanie za każdym razem wytrąca mnie z równowagi na tyle, że przynajmniej się zastanawiam przez sekundę, czy nie wziąć tej najtańszej pomadki.

To samo ze sprzedawcami odkurzaczy, którzy oferują czyszczenie dywanów. Wpuścisz takiego do domu, facet sympatyczny, często przystojny (sprawdzone, serio), elegancki i dobrze pachnie, pogada w wolnej chwili, posprząta, pokaże, jak działa odkurzacz, zaangażuje w swoje sprawy... No i jak nie kupić od niego tego elektronicznego cudeńka za 4000 zł?

I ja Was na to nabrałam. Nie martwcie się, nie chcę Wam niczego sprzedać.

Kazałam Wam zrobić zdjęcia, gruntownie przemyśleć kurację, opisać to wszystko i wysłać do mnie. Zupełnie niepotrzebne działanie - mogłyście zrobić to przy podsumowaniu albo napisać na swoich blogach. Przyjęłam jednak za pewnik, że jeśli akcja ma mieć sens, to musi każdą z nas możliwie bardzo motywować. Wiem, jak bardzo uciążliwe bywa codzienne pamiętanie o tym wszystkim - czasem nawet nie chce mi się umyć (i nie robię tego, w końcu mogę, bo mam depresję). Jeśli już zaangażowałyście się na tyle, żeby zebrać informacje, zrobić zdjęcie i wysłać to do mnie, dodając coś od siebie, to łatwiej powinno Wam przyjść wcieranie, masowanie i olejowanie. Teraz zastanawiam się nad kolejnymi podejściami...

Trochę statystyk


17 dziewczyn uczestniczy w akcji zapuszczania.
Mamy łącznie ok. 8 metrów włosów! Przy szacowaniu wyszło dokładnie 847,5 cm - do tej sumy będę dodawać nasze nazbierane centymetry. Może nie ma to wielkiego sensu ze względu na niezgodność pomiarów (różne sposoby mierzenia), ale zawsze przyjemnie popatrzeć :) Średnio na każdą z nas przypada 49,85 cm włosów.
Cele są rozmaite. Część z Was podaje nie tylko potrzebę dłuższych włosów, ale też zagęszczenie, walkę z łupieżem czy zadbanie o kondycję na długości.

Metody

wcierki: jantar, Aloevit, wcierka z domowego oleju imbirowego, wcierka DIY cebulowa, masaż z wcieraniem kawy, czaju, mate, Radical, Joanna, kuracja wzmacniająca z czarnej rzepy +olejek łopianowy z czerwoną papryką + olejek sesa, woda brzozowa, wcierka Babuszki Agafii, wcierka z kozieradki, cerkogel, woda szungitowa, tonik wzmacniający Agafii
zioła: skrzypovita, pokrzywa, wierzbownica
inne: picie drożdży, siemienia lnianego, CP, tran, krzem, pestki dyni, ryby

Bardzo mi się podoba, że zwracanie uwagę nie tylko na suplementy i wcierki, ale też jedzenie. Dostarczanie kwasów tłuszczowych z grupy omega bardzo podoba się włosom :)

Uczestniczki

Marta
Katarzyna
Katarzyna
Patrycja

Któraś z Was jeszcze ma bloga?

Szczerze mówiąc to już jest czego zazdrościć. Stado bab świadomych swoich włosów - to się nie może skończyć inaczej, jak wielkim włosowym zazdro w grudniu! Pomyślcie, czy nie warto zainwestować w czerwone kokardki :)

piątek, 9 stycznia 2015

OGŁOSZENIE

W najbliższych dniach będzie mnie tutaj dużo mniej. Rzadziej będę wpadać na Wasze blogi, rzadziej będę się na nich odzywać. Idzie sesja, która dla mnie zaczyna się już w środę, a wciąż jeszcze nie otworzyłam żadnego zeszytu. Potem czeka mnie egzamin inżynierski i obrona pracy (która wciąż jeszcze nie jest napisana). Nie ma co się nade mną litować, wystarczy mi Wasza wyrozumiałość. Chyba nikt nie strzeli focha, że milczę, gdy będę siedzieć w książkach?

Wszelkie modlitwy i datki na przekupienie kadry nauczycielskiej mile widziane. Chwytam się każdej szansy pomocy.

Studenciarni życzę powodzenia - w najgorszym razie się wychodzi te trójczyny ^^
Zielpy

wtorek, 6 stycznia 2015

11 włosowych pytań

Ktoś mnie jednak lubi i dostaję ostatnio często nominację do różnych tagów. Ten jednak jest jednym z fajniejszych, jakie zostały wymyślone, a rozrywkę tę zawdzięczamy początkującej, ale obiecującej Fair Hair Care. Pytania zadaje Dorota z Włosowelove.

1. Krótko opisz jeden dzień z życia Twoich włosów.
Włosy wstają razem ze mną, rozpuszczam je z koczka, rozczesuję, moczę, myję, znowu myję, bo pewnie olej się nie zmył albo szampon w ogóle się nie spienił, być może myję po raz trzeci, bo na końcówkach został jakiś tłusty syf, nakładam odżywkę. Spłukuję. Zawijam w turban, rozwijam, rozczesuję lub nie.
Zostawiam je do wyschnięcia możliwie długo, ewentualnie dosuszam suszarką. Rozczesuję szczotką z dzika, na koniec jeszcze przejadę po nich TT i można wychodzić. Resztę dnia dyndają sobie zgodnie z grawitacją, by potem na noc znów zostać upiętymi w ślimaka. Amen.

2. Ile szamponów stoi w Twojej łazience?
Pięć. BDFM, którym zmywam oleje i którego zaczął używać mój chłop. Propolisowy od Babuszki Agafii, który uwielbiam do codziennego mycia. Rypacz z Naturii na wykończeniu, rypacz przeciwłupieżowy z Seboradinu, czeka na swoją kolej i zamknięty w szafce rypacz pokrzywowy z Barwy jako zapas.

3. Chomikujesz zapasy włosowe, czy raczej kupujesz na bieżąco?
Staram się denkować jak najbardziej, ale kupuję tuż przed końcem jednej serii drugą serię kosmetyków w zastępstwie. I czekają, nieraz nawet miesiąc-dwa, bo, jak wiadomo, końcówki zużywają się najdłużej.

4. Jaki był pierwszy świadomie „włosomaniaczy” zabieg, jaki sobie zafundowałaś?
Olejowanie oliwą albo nałożenie lnianego gluta na kłaki. Pamiętam, że po tym drugim miałam fryzurę jak z holiłudu, ależ one były wtedy podatne na wszystko... Chlip!

5. Kto ma włosy takie, jak Ty byś chciała mieć?
Chyba nikt. Chciałabym mieć długie, zdrowe włosy i nie patrzę na zdjęciowe inspiracje, bo twierdzę, że one dołują człowieka. Nie ma sensu dążyć do cudzych ideałów, tylko motywować się swoimi efektami.

6. Czym się kierujesz przy wyborze włosowego kosmetyku?
Składem i ewentualnie opiniami wybranych osób.

7. Gdybyś mogła przez jeden dzień nosić dowolną, nawet najbardziej kosmiczną fryzurę, a potem bez konsekwencji powrócić do poprzedniego uczesania – co byś wybrała?
Chciałabym zobaczyć, jak wyglądałabym w cięciu a la Jennifer Lawrence z tego zdjęcia.

8. Wymień co najmniej jeden włosowy must have.
Szampon oczyszczający, olej, jakaś lekka odżywka, szczotka z dzika i drewniany grzebień - gdybym miała zabrać ze sobą gdzieś 5 rzeczy do włosów, to byłyby właśnie one.

9. Szczotka z włosia, tangle teezer, a może grzebień? Czym się czeszesz?
Szczotka z dzika, drewniany grzebień i od niedawna TT. Tangle teezerem rozczesuję włosy przed myciem i poprawiam fryzurę w ciągu dnia, drewniany grzebień służy do czesania na mokro, a szczotka z dzika do reanimacji fryzury.

10. Czy jesteś zadowolona z obecnej długości włosów?
Pytanie, czy ja kiedykolwiek będę z niej zadowolona... Chciałabym, żeby można było miesiąc nosić włosy po tyłek, a miesiąc long boba. Cały czas myślę, czy ich nie obciąć i w końcu uznałam, że zapuszczę je na tyle, by po ewentualnym cięciu oddać je na perukę dla fundacji. Przynajmniej moje niezdecydowanie się na coś przyda.

11. Największa włosowa wpadka albo kosmetyczny bubel.
Wizyta u fryzjera przed sylwestrem, chyba 2003 rok to był... Zrobiła mi grzyba na głowie, głupia cipa, a na drugi dzień była impreza. Od totalnej załamki uratował mnie chyba wrodzony optymizm i bardzo usłużna cecha mózgu czyli niwelowanie dysonansu poznawczego.

Nie nominuję nikogo - chciałabym za to przeczytać odpowiedzi w komentarzach na wybrane przez Was pytania :)

Przy okazji przypominam o akcji zapuszczania na 2015 rok - zajrzyjcie tutaj po szczegóły! Zapisy jeszcze tylko jutro!

piątek, 2 stycznia 2015

Ludzie, których spotykasz w depresji

Tacy ludzie są wszędzie. Jak już napisałam ten tekst, to spostrzegłam, że można spotkać ich w każdej możliwej sytuacji życiowej i zawsze wpieniają tak samo. Jednak czas, w którym dopadła Cię depresja, jest czasem szczególnym. Możesz nie zapanować nad emocjami albo właśnie przyjąć ze spokojem to, co słyszysz. Potem to wykiełkuje jak chwast albo piękny kwiat, zależy, co i od kogo dostaniesz i jak o to zadbasz. Poza tym posty z serii "co mnie najbardziej w życiu wkurza" są takie przyjemne w pisaniu!


Dobrą-radą-rzygacze-wykpiwacze

On wie, że Ty naprawdę nie masz depresji. On wie, że to wymysł, wie to za Ciebie, za psychiatrów i psychologów. Teraz są takie czasy - pestycydy, dziura ozonowa i blokowiska. I on Ci powie. Weź się w garść, powie. Głowa do góry. Musisz wyjść do ludzi, doradzi. Iść na imprezę, napić się, wyluzować. Nie przejmować się. Czym się tak martwisz? Zajmij się czymś. Sport uprawiaj, na zakupy idź. Czasem jednak usłyszy się od kogoś nieświadomego taką wypowiedź. Tylko mega zaniżona samoocena pozwala mi się w takiej sytuacji uśmiechać głupio i przytakiwać zbywająco albo milczeć. Brrr!

Postdepresjoniści

Nie mam z nimi złych doświadczeń, fajni ludzie. Dyskretni, chętnie dzielą się swoimi przeżyciami i naprawdę potrafią pomóc, bo wiedzą, gdzie się znajdujesz. Są dowodami na to, że można z tego wyjść. Nie prawią komunałów, mimo, że każde zdanie niemal kwitują "to banał, ale..." - ale potrzebny. Oni wiedzą, że w depresji zapomina się o podstawowych rzeczach i że trzeba sobie o nich ciągle przypominać, by w końcu nabrać przekonania.

Depresjoniści

Wciąż po ciemnej stronie. Wiedzą, co Cię trapi, ale nie udzielają rad, pozwalają raczej wyrzucić z siebie gnój. I sami też go wyrzucają. Nie wiem, czy takie kontakty są dobre, lepiej uważać, żeby razem nie ciągnąć się na dno. Mnie odrzuca teraz od pomagania komukolwiek i nawet nie podejmuję prób, myślę, że to uczciwe wobec innych.

Religianci-filozofowie życia

Co może pomóc Ci lepiej od Pana Boga? No co? Nie odnajdujesz sensu życia w Jezusie? Nie szkodzi. Zostaje Ci jeszcze Budda, Kriszna, Mahomet i kilku pomniejszych bożków. Jeśli nie pomaga ani pielgrzymka do Częstochowy, ani do Mekki, koniecznie spróbuj tarota, kabały albo zadzwoń do Davida Harklaya (aka Violetty Koseskiej). Są jeszcze książki, np. "Secret", "Jak znaleźć szczęście", "Osho", "W dżungli podświadomości" i inne feng-szuje. Powieszenie łapacza snów nad łóżkiem i żyda do góry nogami również będzie dobrą opcją. Można jeszcze skakać przez ogień, palić kadzidełka i przelać jajko nad głową. Najbliżej normalności są chyba religiantki fitnessowe, inspirujące się cytatami z Ewy, Ani i Paula. Coelho. Od filozofów życia trzeba trzymać się zawsze jak najdalej - sami mają dużo bardziej nasrane niż Ty z tą swoją depresją. W pierwszy piątek miesiąca oczyszczają się duchowo w konfesjonale, w drugi okadzają dom, by wypędzić złe duchy, a w ostatni już wiedzą, że to Pawlikowska zmieniła ich życie na serio. Potem znów się muszą z tego wszystkiego wyspowiadać i tak w kółko.



Przyjaciele

Całkiem fajni ludzie, którzy powiedzą Ci, że są z Tobą, nawet, gdy łzy zalewają cycki, a gile z nosa sięgają kolan. Gdy myślisz, że w większej beznadziei już nie mogłaś się znaleźć, oni nie pozwolą Ci pokazać, że się mylisz. Gdy widzą TEN wyraz twarzy, wiedzą, że trzeba robić zasłonę dymną w towarzystwie i pozwolić Ci się wycofać po angielsku. Nigdy nie namawiają na wódkę, zawsze odprowadzają do drzwi. Nie oczekują w zamian niczego i zapewniają Cię o tym w napadach poczucia winy. Oddasz, jak wyzdrowiejesz. Dostrzegasz ich, jak tylko przestaniesz histerycznie krzyczeć "TY NIIIIC NIEEE WIEEEESZ!!!111"

Spotkaliście kogoś jeszcze?



środa, 31 grudnia 2014

2015 - ROK ZAPUSZCZANIA - WSPÓLNA AKCJA

Z zasady nie robię postanowień noworocznych. Mam jednak dryg do organizacji, lubię pisać, a jak już sobie coś napiszę, to daje mi to tyle radości, że zapału starcza przynajmniej do zaskoku. Wraz z kupnem kalendarza pojawiła się iskierka motywacji i wymyśliłam szatański plan. Może staniecie się jego częścią?

UWAGA! Nabór na pierwszy kwartał akcji tylko do 7 stycznia 2015! Kolejny nabór za 3 miesiące!




Rok 2015 zakończy się dla mnie 25. urodzinami. Fajnie byłoby móc sprawić sobie prezent w postaci pięknych, długich włosów na ćwierćwiecze. Nie będzie już lepszego momentu - potem trzecia dekada mojego życia niebezpiecznie zacznie przechylać się w stronę trójki na przodzie, a po trzydziestce to wiadomo, nic już nie jest takie samo. Zaczynają rosnąć wąsy, włosy na plecach, łokciach i podeszwach, zęby chwieją się w zębodołach, wzrok słabnie, a pryszcze młodzieńcze zamieniają się w trądzik różowaty albo trąd. Kobietom podobają się coraz starsi faceci, a facetom coraz młodsze dziewczyny. O ile nikt do tego czasu nie złapał żadnego nowotworu (a wiadomo, że te latają w powietrzu i połykamy je nawet z organicznymi sucharkami z bioupraw), na pewno zacznie toczyć go grzybica stóp i osteoporoza. Nie wiadomo, czy dożyję tego wieku, postanowiłam więc ostatnie pięć lat życia spędzić w dobrym zdrowiu i jeszcze lepszej urodzie. Długie włosy są do tego niezbędne.


METODA DUŻYCH KROKÓW

Roczna kuracja włosowa to jakiś koszmar, prawda? Podzieliłam więc rok na mniejsze etapy, ale nie mogły być też zbyt krótkie, by każda zastosowana metoda mogła pokazać swoją siłę. Na ogół wszelkie wcierki, suplementy stosujemy 2-3 miesiące. Rok ma cztery kwartały i każdy z nich inaczej zagospodaruję.

Zalety:
- jest plan, a więc odpada "nie wiem, co robić". Wiem dobrze.
- można ocenić efekty każdej kuracji z osobna.
- 3 miesiące to dość długi czas, by przekonać się o działaniu wybranych przeze mnie metod.
- po każdym kwartale następuje podsumowanie, a jego wyniki to dodatkowa motywacja.
- efekty na włosach będą wielowymiarowe. Kuracje na porost na ogół pozwalają włosom się zagęścić i wzmocnić. A to wszystko długoterminowo!

Wady:
- wadą może być tylko mój charakter. Sumienność i wytrwałość bardzo się przydadzą.


ZASADY

  1. Zaplanuj 3 miesiące pielęgnacji pod kątem zapuszczania włosów.
  2. Zapisz wszystko skrupulatnie i powieś w widocznym miejscu.
  3. Jeśli będzie Ci łatwiej, zrób sobie na każdy miesiąc listę czynności. Możesz wzorować się na moich comiesięcznych postanowieniach.
  4. Wszystkie środki dozwolone.
  5. Zmierz w dowolny sposób długość włosów przed i po 3 miesiącach.
  6. Zrób zdjęcie włosów.
  7. Bądź wytrwała i systematyczna - czas i tak upłynie.

MÓJ PLAN


I kwartał: styczeń - marzec
pokrzywa + Jantar

II kwartał: kwiecień - czerwiec
pokrzywa + siemię lniane + wcierka z kofeiną własnej roboty

III kwartał: lipiec - wrzesień
pokrzywa + skrzyp + B-complex + CP

IV kwartał: październik - grudzień
pokrzywa + wcierka z kofeiną

Każdy z etapów opiera się na piciu pokrzywy, która daje wymierne efekty już teraz. Mam pełno małych włosków, które na pewno nie wypadną tak łatwo, jak ich poprzednicy. Pierwsze trzy miesiące to klasyk zapuszczania - Jantar. Stęskniłam się. Od kwietnia chcę włączyć siemię lniane do picia oraz wcierkę własnej roboty, którą już stosowałam i dała 3 cm przyrostu. Tym razem jednak kawę zamienię na kosmetyczną kofeinę, która już czeka w koszyczku z półproduktami. W lecie odpuszczę wcieranie i skupię się tylko na suplementacji - nie wiem, gdzie będę, co będę robić i na pewno łatwiej będzie się nażreć tabletek i zapić ziołami. W październiku wrócę do wcierki z kofeiną, by zakończyć rok z przytupem. 15 grudnia 2015 robię koronę z warkocza!

PYTANIE DO WAS


Macie ochotę się przyłączyć? Wzajemnie motywować i dopingować? Jeśli tak, to mam dla Was propozycję: zróbcie zdjęcia, wykonajcie pomiary, zaplanujcie kurację choćby na pierwszy kwartał i wyślijcie to wszystko na mojego mejla: zielpy@gmail.com z dopiskiem "2015 - ROK ZAPUSZCZANIA". Jeśli zbierze się grupa podłączonych do fejsbuka uczestniczek, utworzę grupę albo wydarzenie, które będzie miejscem bieżącej motywacji dla każdej z nas. Co Wy na to? Czekam na zgłoszenia do pierwszej części do 7 stycznia 2015. Przyznam, że nie oczekuję tłumów, raczej wolałabym zgromadzić elitarne grono zapalonych zapuszczaczek, które nie odpadną w pierwszym tygodniu. Czekam na odzew! Pierwsze podsumowanie wraz z końcem marca!

PS Dodajcie zgodę na publikację na blogu!